|
Albo bezgorączkowe zapalenie płuc, albo gruźlica. Chyba, że w nocy zacznę się dusić przez astmę, lub snajper trafi mnie gdy śpię. Raczej te dwie pierwsze przypadki byłyby bardziej prawdopodobne. Dzisiaj ciepłota ciała czterdzieści jeden przecinek sześć stopni Celsjusza. Ból płuc, ale oczywiście płuca nie bolą! Jak ja czuję, że bolą. Dopiero po zażyciu trzech czerwonych tabletek mi przeszło. Kto by chodził z taką drobnostką do lekarza? Chyba ja, pojutrze.
Zaczęło się. Czarne myśli o pozbyciu się tego bloga. Pewnego razu wszedłem w administrację, ustawienia w nadziei, że znajdę przycisk usuń, lecz jakoś... nie było. Czyżby to specjalnie o mnie pomyśleli? Nie dodali możliwości usunięcia bloga specjalnie dla mnie? Jednak dobrze zrobili. Uniemożliwiło mi to błędne posunięcie. A może się mylę? Albo przycisk "usuń", jest niedostrzegalny dla mnie? Wszystko możwliwe.
Ferie, ferie ziomowe i już po feriach, feriach zimowych. Szybko to tak zleciało. Niewyobrażalnie. Szkoda, że tak szybko. Nie zdążyłem zrobić "szkolnego rachunku sumienia" i odpocząć. W ogóle, chyba na starość głupieję. Naszła mnie chęć nauki, a właściwie nie chęć tylko niechęć i to niechęć, która męczy i mówi ci na ucho "ucz się ucz, bo nauka to do potęgi klucz." Gdyby nie pocieszenie kolegi iż nie będzie żadnego sprawdzianu z biologii to nie siedziałbym tu teraz i nie skrobał w klawiaturę. Uczyłbym się jak głupi. Może i rozrywka potrzebna jest człowiekowi. Nawet zdania jestem tego iż jest bardzo potrzebna, tylko że sumienie jest niepotrzebne, bo to ono mówi, tym dobrym i uczciwym, że nie powinni tego robić, a jednak robią. Niedaleko w następnym pokoju czai się śmierć, a właściwie może się czaić, a ja tu siedzę goły i wesoły, pisząc głupoty. Coraz bardziej mi się te głupoty podobają, bo przynajmniej u c z ą. A uczą dobrego wysławiania się oraz ortografii. :) Chciałem poruszyć pewną nurtującą mnie sprawę. Chodzi o to, że na serwerach 8log, gdzie umieszczone są blogi 8log zauważyłem, że nikt nie komentuje blogów, albo w mniejszości. Bardzo mądre. Po co komentować. Niektórym komentarz się nie spodoba i będzie dopiero heca. Nie tak jak na onecie. Tam to nie ważne co i o czym piszą, ważne, że piszą. Idiotyczną rzeczą może być nawet konkurs na ilość komentarzy. Tam kupuje się na komentarze innych. Nie na swoje zdanie. Chyba o wiele lepiej jest najpierw przeczytać to, co piszą, wyrobić własne zdanie, przeczytać komentarze innych i na koniec zgodzić się z nimi albo nie, w ostateczności można skomentować, ale nie ukuteczniamy tego na 8log. Zawiłe poruszam tematy w których sam się gubię, ale można się w nich znaleźć. Ułatwię sprawę pisząć w ten sposób.
Narzekań ciąg dalszy...dodane: 2008-01-25 22:05:19 ostatnia zmiana: 2008-01-25 22:05:19 Jakżesz to mogłem skończyć na kilku słowach, jak ponarzekać na wszystko można zawsze. Tak więc i jestem z następną porcją bezsensownych słów ułożonych w bezsensowną kupę. Po godzinie zastanowienia postanowiłem pomóc służbom specjalnym zjmującym się rozwikłaniem sprawy samolotu i wymyśliłem rozwiązanie warte nagrody. A może specjaliści (proszę zwrócić uwagę na to słowo) bawili się w indian. Po pijaku doszło do zamieszki, jeden wyciągnął spluwę i strzelił, a że kule Pan Bóg nosi to trafiła w pilota. Drugie nienormalne rozwiązanie może być następujące. Specjaliści - lotnicy opili się, pierwsza garstka, dlatego że się przestraszyła, wysiadła przystanek wcześniej. (Czyżby samoloty wojskowe pełniły rolę autobusów tudzież taksówek???) Reszta została i poleciała dalej. Szkoda tylko, że nie dolecieli na miejsce w całości. Trzecie rozwiązanie jest łatwe w wytłumaczeniu jeżeli można wierzyć temu iż panowie Wojskowi byli porządnymi ludźmi, którzy na prawdę służyli Ojczyźnie i wiedzieli co robią. Raczej na takie wytłumaczenia nie zwracałbym uwagi. I po co to wszystko było? Teraz wszędzie żałoba. I w radiu, w telewizji kulturalnej, rozrywkowej, muzycznej, zagranicznej. W ogóle nie ma komedii i tak przez miesiąc. Może najpierw się zastanowimy, a później palniemy lub podpiszemy, na jedno wychodzi, głupotę.
Ale się porobiło...dodane: 2008-01-21 15:17:56 ostatnia zmiana: 2008-01-24 21:33:49 Ostatniego razu w telewizji zobaczyłem niezłą "reklamę" bloga "Pana P." Nie rozumiem o co chodzi, nie znam tej osoby, nie cierpię polityki oraz czepiania się dzisiejszego pana prezydenta. Sądząc po komentarzach na blogu "Pana P." są one zdecydowanie przeciw owej osobie. Cóż tutaj można dodać. Po prostu nic dodać nic ująć. Można jedynie skomentować czego ja nie będę robił. Zgodzę się jedynie z komentarzami na jego "poletku". Pisząc to przypomniała mi się polityka polska, a więc i pan Prezydent oraz pan Premier, a co za tym idzie również tragedia samolotu wojskowego. Ciekawy temat do dyskusji przy ognisku, piwie, chipsach i muzyce. Mam swoje zdanie i chciałbym się nim pochwalić. Chodzi mi mianowicie o to, iż ta zbędna zawierucha i harmider przyprawiają ludzi o dreszcze. Zwykły wypadek do jakich dochodzi co jakiś czas. Współczuję osobom z rodziny ofiar, ale za dużo hałasu nie trzeba robić. Cały dzień, i w radiu, i w telewizji. Wszędzie się o tym mówi... Możliwe, że jestem w błędzie. Może się ktoś ze mną nie zgadzać - i dobrze. Na tym to polega. Gdyby stało się to ze mną lub z facetem siedzącym przed chwilą pod sklepem z falszką wódki, popijając nią listki trawy, uważano by, że nic nigdy się nie stało, ale z bandą jakichś profesjonalistów, którzy zataczając się wsiadali do maszyny, bez spadochronów, żadnej ochrony. Myśleli chyba, że jak ptaki, uniosą się w przestworza, w stornę słońca. Tylko, że unieśli się za blisko słońca i spadli jak Dedal i Ikar w dół, niczym listek z drzewa, które przy okazji zmietli z powierzchni ziemi... No, no, no. Nie myślałem, że będzie aż tak źle. Już od dawna o tym marzyłem. Właściwie - słyszałem o wielu zdarzeniach kiedy nastolatki rzucały się z balkonu w... na chodnik lub wieszały się wysoookooo tak wysoko jak wysoki jest ich sufit w mieszkaniu, ale nie sądziłem, że to ja będę miał takie humory, będąc płci m ę s k i e j. Można mnie trochę źle zrozumieć, a nawet bardzo źle. Chodzi mi mianowicie o to, że od małego dziecka chciałem zostać... księdzem. Po stracie ukochanej - zakonnikiem, a następnie. A następnie wstąpić do zakonu. Nie żebym już planował: do którego wstąpić, o której godzinie ślubować i czy następnie z niego uciekać czy zostać tam do starej starości. Pożyjemy zobaczymy, ale czyż to nie piękna intencja? No właśnie nie piękna, bo przed pisaniem posta o tym myślałem, teraz - już nie. Można zgłupieć od takiego świrowania. Cały czas inaczej. Kiedyś strażakiem, później lotnikiem co będzie teraz?
Właśnie w tej chwili, kiedy to piszę, poczułem zapach perfum mojej siostry. Ehh... jak zwykle przypomniały mi zapach mojej byłej, kochanej, dziewczyny. Aż nie chciałbym tego czuć.
Nigdy nie mów nigdy.dodane: 2008-01-17 21:54:31 ostatnia zmiana: 2008-01-17 21:54:31 Następny dzień z głowy. Nie ma się czego obawiać. Zawsze przeżyjesz, jeżeli jesteś zdrowy i młody. Tylko że lepiej gdy tego nie mówisz, bo wtedy nieszczęście spada na człowieka jak... hmm... grom z jasnego nieba (?) Wczoraj kiedy pisałem o tych grach - myliłem się. Trzeba szukać wytrwale. Teraz się o tym przekonałem. Nigdy się nie poddawaj, a znajdziesz to czego od lat szukałeś. Na prawdę. Spróbuj, jeżeli nie masz nic do stracenia. To działa. :) Powodzenia w szukaniu życzę. (Może brzmi jak słowa z jakiegoś filmu, albo książki, ale gdy to pisałem nie byłem tego świadom). A wszystko przez... internet...dodane: 2008-01-16 14:39:33 ostatnia zmiana: 2008-01-16 14:39:33 Przeżyłem wczorajszy dzień, dzisiaj obudziłem się z zamiarem przeżycia dzisiejszego. Jutro obudzę się z takim samym zamiarem. Pojutrze również... i tak w kółko, do momentu gdy tego następnego nie będzie. Kiedyś musi być ten koniec. Przecież kółko nie może żyć wiecznie. Jak każdego dnia budzę się tak i dzisiaj obudziłem się. Nic nadzwyczajnego się nie działo. Jak zwykle spokoju w domu nie było, ponieważ nigdy go nie ma. Siostry miały do szkoły iść gdy okazało się, że jedna chora, a drugiej odwołali zajęcia. Czyż to nie głupie? Wszędzie bałagan, którego nie nawidzę, sprzątać też się nie chce, ale co zrobić. Nikt za mnie tego nie zrobi. Włączam komputer. Strrrasznie się nudzę. Jeszcze nigdy tak nie było. Nagle wpadł mi koncept do głowy aby zaprzestać grania w głupią Tibię i ściągnąć sobie coś nowego. Szukałem na różnych stronach. Znalazłem. Ściągam. Szło marnie. 70KB/s, ale taki widocznie serwer - pomyślałem. Gra około trzysta megabajtów. Już końcówka. Cieszę się. Dziewięćdziesiąt procent. Zostało jeszcze dziesięć! Z ciekawości wszedłem na stronę owej gry. Wszystko po angielsku, a gra japońska. Zauważyłem coś ciekawego. Zaczynam czytać gdy nagle okazuje się, że wszystko wewnątrz jest japońskie. Gdyby było angielskie to jeszcze jakoś dałbym sobie radę, ale japońskie. Anulowałem pobieranie, dostałem załamania nerwowego i teraz muszę siedzieć i w Tibię grać. Ehh... Co za życie. Pierwszy dzień życia bloga.dodane: 2008-01-15 16:07:09 ostatnia zmiana: 2008-01-15 18:48:49 To właśnie dzisiaj założyłem bloga, aby pochwalić się, że umiem. Miałem wiele interesujących, choć bardzo dziecinnych blogów, które same prosiły się o skasowanie. Zakładałem je z myślą, że przetrwają tak długo ile się da. I widocznie dało się tylko dwa dni. :) Jeszcze do dzisiaj uważałem, że pisanie bloga o sobie jest mało interesujące, dlatego też chcę się przekonać ile osób zdoła przeczytać mojego. Właściwie to dla zorientowania się czy warto i o czym warto założyć blog wszedłem na pewnego bloga, który rozpalił we mnie tę pasję. Dlatego iż nie mam komu opowiadać głupot, które przeżyłem, myślę, że jakiś przypadkowy wędrowiec będzie idealny. |
|